powrót

WIERSZE - TOM III 

105 PUENTA



Przychodzisz do mnie po cichu
Przytulasz się, całujesz
Patrzysz głęboko w oczy
Jak kot, unikając mego spojrzenia
I przewrotnie wymagasz
Oczekujesz wyimaginowanego

Oto ty, jakże to proste

Krzyczysz na mnie z całej siły
Uderzasz tak, by zabolało
Ciskasz, miotasz słów kamieniami
Równowagi wszelkie niszcząc
Myśli wszelkie burząc
Niszcząc pomostów fundamenty

Oto ty, jakże to proste

Dotykasz z daleka prosząc o ukojenie
Zaczerpujesz spokoju skrę, drobinę
Budujesz się na tym co powiem, postanowię
Dziękujesz za słowo me powiedziane
Cieszysz się z iskierki nadziei ulotnej
Czekasz na kolejny raz

Oto ty, jakże to proste

Burzysz wszystko to co zbudowane
Depczesz wszystko wokół co jeszcze nie zdeptane
Pioruny ciskasz tam gdzie ciszy spokój
Jesteś, później cię nie ma
Jesteś, później znikasz
[...]

Oto ty, jakże to proste

A ja ...
Cóż cię obchodzę
Nawet się nie spodziewam
Że obchodzić cię mógł bym
Bo jakże się spodziewać po tobie czegoś
W czym interesu twego nie ma
Nawet nie czekam
Czy się odezwać zechcesz
Czy dotknąć raz kolejny mnie raczysz
Cóż że mnie to obchodzi
Cóż tam u ciebie
Ja jestem ja, tylko moje widzę
I wiem ze to dla ciebie wcale nie takie proste
Ja jestem sobą, robię co mi się słuszne wyda
I wiem że mnie osądzasz za cenę wszelką
Ja jestem mną, w pełni tak bardzo jak umiem
I wiem że masz do tego niejedną obiekcję

Oto ja, tak prosty, tak nieodgadniony

Nie pasuję ci w milionach szczegółów
Nie odpowiadam w miliardach detali
Cos akceptujesz, czegoś nie znosisz
Cóż że za absurd w nicość idący
Ja jestem ja, cóż mi po tobie
Gdy nawet spodziewać się nie chcę
By się nie zawieść, by się nie zranić
Nie oczekuję, nie wymagam, nie istnieję
A jednak ty powody znajdujesz
Dla których wiesz lepiej, znasz bardziej, jesteś mną
Lecz tylko przez tę krótką chwilę
Gdy ze mnie bierzesz, czerpiesz, i nic dłużej

Oto my
Puenty nie zapiszę
I tak nie zrozumiesz.


powrót